o2.pl - Portal internetowy
Kuchnia » Forum » forum Napoje i alkohole

Spis tematów | Nowy temat | Szukaj | Preferencje
» Odpowiedz na ten temat

Temat: JAk otrzymac spirytus...znaczy jak go zrobić ??? P
Strony tematu: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 « poprzednie wypowiedzi | następne wypowiedzi » 
[02.05] 17:54 zor
Też uważam, że jedna długa kolumna powinna załatwić wszystko. Zamierzam dać aż trzy rurki w poprzek kolumny. W zależności czy podłączę jedną czy więcej do wody będę miał większe lub mniejsze chłodzenie w kolumnie. Moje doświadczenia z kegiem mówią, że najlepiej jest wspawać nowy kołnierz z nakrętką o średnicy ok. 15 cm a potem w nakrętce (o grubości 1,5cm) wytoczyć otwór odpowiedni do kolumny. Pozwala to na dokładne wymycie kega. O ocynku nie chcę się wypowiadać bo musiałbym nieładnie się wyrazić.

Chciałbym wrócić do tematu zacieru. Jakie drożdże uważacie za najlepsze, winne, piekarnicze czy gorzelniane.

[02.05] 17:56 bencu   (szymleg@interia.pl)
A teraz o maszynie CZAPY jet to prawda co pisze ale co z reszta skoro tylko pociagnie sam spirol a reszta procentow 75% 60% nawet50% procen jest dobre a pozniej i tak musi to rozcienczyc i tak zmieni zapach no niewiem ja na swoim wyciagam za drugim razem 87 % i to mi wystarcza sciagam do 40 i tez prawie nic nie czuc ostatnio robilem z przenicy bez drozdzy i byl ekstra o zapachu bimberku prawie nie bylo mowy
[02.05] 18:06 bencu   (szymleg@interia.pl)
Jezeli chodzi o drozdze stosuje piekarnicze moim zdaniem co zaobserwowalem z doswiadczenia wszystko zalezy jaki masz sprzet i jak szybko jedziesz z wypedem jeszcze jedno i chyba najwazniejsze kiedys zrobilem 1410 i zapomialem o tym zacierze bo nie mialem czasu tak dlugo stal ze zacier sie wyklarowal na maksa zrobilo sie biale wino wszystkie drozdze usiadly na dnie panowie co to byl za koniaczek palce lizac ja mysle ze drozdzowka smierdzi bo podczas gonienia pomimo ze juz wrobil zacier i drozdze osiadly to itak reszta drozdzy podczas gotowania jeszcze jest w zaciezre i to one sie przepalaja na dnie garka i powoduja specyficzny posmak proponuje dobrze sklarowac 1410 ma byc prawie jak biale wino i wtedy bedzie ok potrzeba na to czasu ale my nierobimy na ilosc tylko na jakosc tak mysle
[02.05] 19:48 zor
Literatura gorzelnicza w całej rozciagłości potwierdza twoje doświadczenie. Dlatego, też po pierwsze należy użyć jak najmniej drożdży ale tyle, żeby cały cukier przerobiły (dlatego bardzo ważne jest zakwaszanie zacieru). Po drugie to co mówisz poczekać do sklarowania się zacieru albo go sklarować. Słyszałem, że ubita piana z białek jajczanych dobrze klaruje. Niestety nie praktykowałem.
[03.05] 10:18 grzesztof
Odzpowiednią kwasowość można uzyskać dodająć 30g kwasku cytrynowego na każde 10 l zacieru.Zastanawia mnie tylko ten znany przepis-1410.Poco dodawać aż 10 g drożdży na 4 l wody.Według mnie 10 g wystarczy na zrobienie całego zacieru,oczywiście jeżeli zapewni się odpowiednie warunki drożdżakom czylidp kwasowość,temperaturka ok 26 stopni i odpowiednia ilość cukru w nastawie.Precież drożdże się rozmnażają i po paru dniach zapełnią cały balon.
Najlepiej jest zrobić matkę drożdżową w 1 litrowej butelce.Najpierw przegotowujemy wodę i wlewamy ją do butelki.Po wystudzeniu dodajemy 10 g cukru , paczkę drożdży i ustawiamy w ciepłym miejscu.Po 1 - 2 dni gdy pojawi się pianka wlewamy wszystko do zacieru .Sposób ten jest bardzo dobry ponieważ drożdżaki szybko się namnażają i wypierają inne bakterie ,przez co mamy mniejsze szanse że zacier się popsuje
Należy też zwrócić uwagę na czystość podczas robienia zacieru .

[03.05] 10:24 grzesztof
A do klarowania można użyć klarowinu z biowinu.Jest to proszek zrobiony z jakichś naturalnych minerałów które łączą się z większymi cząstkami stałymi i ściągają je na dno.Wystarczy pare dni i winko jest klarowne.
Oczywiście najlepiej jest poczekać aż ustanie fermentacja
[03.05] 11:18 zor
Mistrzu nie Grzesz.
Gdy dasz 12 g na 10 L zacieru to bedziesz miał pH na poziomie 4, co już jest już zbyt dużym zakwaszeniem (sprawdzone laboratoryjnie). Zważywszy to co wcześniej mówiłem powinieneś utrzymać się między 4,8 a 5,3 dla dobroci zacieru a wszystkie drożdże lubią jeszcze mniej kwasu bo pH na poziomie 5,6 do 5,8.
[03.05] 20:03 grzesztof
Przyznam się zor że nie sprawdzałem niczego labolatoryjnie ale skoro mówisz że 12 g wystarczy to ok.Ja zawsze dawałem 30 i wszystko działało bez zarzutu
[03.05] 22:00 czubek
(nieśmiać się z niku bo mi taki przyklepali)Może niejestem takim fachowcem jak ci panowie co piszą tutaj swoje mądrości ale mam pare pytań i ciekawostek które sam zaobserwowałem na temat bimberku winka i sprzętu.po pierwsze ci którzy chcą dopiero zaczynać i czytają te wszystkie mądrości nieróbcie tego w domu na początek zacznijcie od strony QBY to prawdziwa encyklopedjia i na początek w zupełności wystarczy.ja sam od niego zaczynałem.polecam.Po drugie to do tych których uważam za leprzych fachowców od siebie niewciskajcie dzieciom kitu że pędzenie bimbru niejest groźne.taki przykład znam OSOBIŚCIE nie z bajek na dobranac takiego pana który robił sobie bimberek z tatusiem na butli turystycznej i to EKSPLODOWAŁO ten pan ma popażoną całą twasz ręce szyje przeszedł już kilka operacji przeszczepu skury a i tak wygląda pięknie.może oni zrobile jakieś głopstwo ale to może się zdażyć i wam.moim skromnym zdaniem z całym szacunkiem dla wszystkich mądrzejszych tu osób na tym forum nie robie niczego na gazie podstawa to GRZAŁKA napominam o tym bo nikt tego tematu nieporuszył.chętnie usłysz krytyke na temat grzałek.a jeśli chodzi o najleprzy zacier o jakim słyszałem (nierobiłem tego jeszcze) to jest na soku z jabłek czyli to samo jak normalne wino ponieważ osiąga ono nawet do 20% a po przepędzeniu sami rozumiecie.tylko mały problem w tym jest szkoda takiego zacieru bo to już jest niezłe winko.ale tak słyszałem.co wy na to.do tego zacieru najleprze są drożdze winiarskie ALE ODPOWIEDNI SZCZEP W ZALEŻNOŚCI Z JAKIEGO SOKU.tylko znowu szkoda soku.dlatych którzy nie idą na ilść tylko na jakość to może buć miła niespodzianka.tylko żeby już wszystko było ok trzeba zrezygnować z węgla aktywnego bo z miłego zapaszku po soku nici.proszę o krytykę na temat motywu grzałki.Pozdrawiam
[03.05] 22:26 zor
Grzeszniku i niewiarku daj tyle co mówiłem i powiedz nam, czy zauważyłeś różnicę. To co mówiłem mówi teoria i praktyka (moja). Kwasek cytrynowy to też chemia więc ostrożnie. Gdydyś chciał pokusić się o ustalenie ekwiwalentu kwasku w postaci soku z cytryny byłbyś krok przede mną. Jeżeli masz znajomego lekarza (też mają paski) lub kogoś kto pracuje w laboratorium szpitalnym to określą ci nawet zgrubną metodą paskową kwasowość zacieru. Tyle, że paski określają pH w przedziale od 5 do 9. Ale 5 byłoby w sam raz. Jeżeli ktoś to ustali ten ekwiwalent, czekam z niecierpliwością.
[04.05] 00:39 czapa
Witam! To co napisałem jest jednym z wielu podejść do tematu. Nie jestem alfą i omegą w tym temacie. Chylę głowę przed wszystkimi biorącymi udział w tej dyskusji. Moją intencją nie było się wymądrzać, tylko pokazać jeszcze jeden punkt widzenia tego tematu, sprowokować dyskusję i ewentualnie sprostować conieco. W ten sposób wszyscy korzystamy, bo co wiele głów to nie jedna. Wiedza teoretyczna, którą posiadam niekiedy nijak się ma do doświadczenia. Rzeczywistość zwykle nie chce się naginać do teorii. Mam nadzieję, że to co napisałem komuś się przyda i posłuży jako punkt wyjścia do czegoś nowatorskiego. Nie jest sztuką powielać coś (choć dobre pomysły warto powielać), sztuką jest odkryć coś nowego dla sprawy i podzielić się tym z innymi.
Odnośnie tego powrotu w kolumnie, tak myślę że jakby grzać niezbyt intensywnie kocioł (gotować powoli) to w sumie to co skropli się na ściankach rury powinno wystarczyć jako powrót (powrót + ala deflegmator). Może się mylę bo nie miałem okazji tego sprawdzić. Należy pamiętać też o zjawisku uciekania cieczy po ściance kolumny. Jest ono niemałym problemem w przemysłowych aparatach rektyfikacyjnych. Jest to niekorzystne zjawisko, gdyż zmniejsza powierzchnię kontaktu para-ciecz. Żeby temu zapobiec robi się specjalne przegrody które zbierają ciecz ze scianki i skierują do środka kolumny. Wydaje mi się, że w ropatrywanym tu przypadku kolumny 1-metrowej będzie ono marginalne. Z drugiej strony wolne grzanie ma też ten plus, że cząstki drożdży nie są tak intensywnie porywane z parą i jest ich mniej w produkcie końcowym (poprawia się smak i zapach). Zauważyli już to moi przedmówcy, a konkretnie BENCU który mówił o szybkości "jazdy z wypędem". Wiem, że w przemyśle część fuzli jest usuwana metodą chemiczną (wysalanie fuzli) za pomocą NaOH (dodanie ługu sodowego), ewentualnie KMnO4 (nadmanganianu potasu) lub kombinacji tych metod (dodawanie KMnO4 robi się w środowisku lekko alkalicznym). UWAGA!!! Ilości tych związków trzeba dokładnie określać do konkretnego produktu za pomocą miareczkowania. Ten drugi sposób ( z KMnO4) podobno pozostawia lekki posmak. Można też spróbować iść tym tropem. Jak to sprawdzę i temat będzie nadal aktualny to postaram się opisać swoje doświadczenia. Jeśli chodzi o papierki wskaźnikowe do badania pH to można je dostać http://www.chemik.aip.pl/pozostale.html
[04.05] 13:02 Qba   (alkoholick@op.pl)
Też mi sie wydaje że powolne grzanie zacieru może byc kluczem do prędkości i czystości kapania alkoholu, choć z drugiej strony samo gotowanie np w temp. 60 C mogłoby trwać w nieskończoność. Wszyscy zaprawieni w boju dobrze wiedzą jak długo się destyluje na bardzo wolnym gazie.

Ale wracając do metody ponownego napływu (REFLUX), myśle że przy odpowiedznio wyskokiej kolumnie frakcyjnej zawór niebieski zaczerpnięty z vsopdeluxe.w.interia.pl jest już zbędny (choć nie do końca) i kiedy pary wodno-alkoholowe zaczmą cyrkulować w kolumnie to do najwyższych swer doleci już tylko 90 i wyżej procentowy etanol.

Oczywiście gdyby sie okazało że kolumna jest za wyskoka to można ją zawsze zaizolować a gbyby była za niska to zawsze pozostaje zawór (REFLUX) który zastąpi nam wysoką kolumnę i doprowadzi do cyrkulacji.

Wydaje mi się też że reflux nie powinien znajdować się w połowie wysokości jak jest u vsop'a tylko jak najwyżej tak jak pokazują schematy i zdjęcia destylatorów z http://www.homedistiller.org/ , wtedy skroplone pary muszą przedostać się przez całą kolumnę by odparować ponownie a nie tylko prze jej połowę.


[04.05] 18:34 v.s.o.p.
Ja próbowałem juz powolnego grzania i kończy się na tym, że przy spadku temperatury nawet o kilka dziesiętnych spada też ciśnienie (aparatura się kurczy) i jeżeli w chłodnicy stoi destylat a prawie zawsze tak jest to się zacznie cofac z powrotem do gara. i z gotowania bedzie dupa.
[04.05] 19:59 bencu   (szymleg@interia.pl)
KOLEGO CZUBEK masz racje ze mozna niezle sie poparzyc ale to nie te forum zauwarzyles napewno ze nikt tu nie pedzi tak sobie tu sa profesjonalisci my tu pracujemy nad jakoscia koncowego produktu a o pojemnikach do gotowania to juz sie nie pisze bo z gory wiadomo ze sa profesjonalnie wykonany ...znam takich co garnek ciastem oklejaja lub czyms innym to bylo dobre zaraz po wojnie zanim cos skapnie to juz wypija wiesz o co mi chodzi roznie ludzie podchodza do tych spraw inni jeszcze zanim zaczna pedzic juz zacierem sie nachleja i sa pozniej skutki podobnie jak kiedys sie spawalo karbitem z wytwornicy inym wybuchaly rozrywalo je a drugi spawa moze i do dzis i jest dobrze a jak ktos robi moze w jakims garze szmatami owinietymi no to co sie dziwisz jezeli masz solidnie wykonane polaczenia to co ma ci wybuchnac no powiedz nie ma znaczenia czy to grzalka czy gaz a jak zle zamontujesz grzalke to tez moze ci rozwalic kociol albo wygotujesz zacier znad grzalki to wywali
[04.05] 23:21 v.s.o.p
Popieram odnośnie bezpieczeństwa, to grzałki powodują większe zagrozenie, wystarczy że się odsłonią i dowidzenia buuum. Za każdym razem trzeba uwazać i liczyć ile może nam odparować cieczy albo wszystko trzeba zalewać dodatkowo dla pewności wodą. O kosztach już nie wspomnę bo to nie Szwecja i nie ma w Polsce elektrowni atomowych gdzie prąd nie jest koszem utrzymania mieszkania i gdzie możan sobie zamontować 3000 W do pracy na 8 godzin.
[05.05] 10:39 Qba   (alkoholick@op.pl)
VSOP to jak myślisz : reflux lepiej na srodku czy na górze ?????

Co do grzania myśle że grzałki z termostatem są najlepsze, choć gaz jest tańszy i łatwiej dostosować do niego aparature. Nie wiem jak wam ale mi sie jescze nigdy zacier do końca nie wygotował także by było widać dno. Jaki sens miłaby destylacja gdyby tak miło być !? Gas jest tańszy jak narazie i to jest główny powód waszego narzekania na grzałe.

Stosując grzałke masz tylko destylator, który podłączasz do gniazdka i to wszystko.
Stosując gaz musisz mieć dodatkowy sprzęt i ogromą butle z gazem albo dodtkową instacje w chacie.
Co jest wygodniejsze ?

W kwesti bezpieczeńswa jest tylko jedno zdanie które dobrze znaja wszyscy doświadczeni i rozumni bimbrownicy na świecie - Jak pędzisz to nie chlej.


[05.05] 12:46 czapa
Odnośnie prędkości gotowania nie miałem na myśli utrzymywanie stałej temp (np. 60C), tylko takie gotowanie żeby ciągle spływała niewielka ilość destylatu. Nie ma wtedy efektu cofania się go z chłodnicy do kotła. W destylacji różniczkowej (a o takiej mówimy), skład cieczy i pary jest w ciągłej równowadze. Temperatura wrzenia takiej mieszaniny jest sciśle zwiazana ze stanem równowagowym i w każdym momencie destylacji zmienia się. Sterowanie temperaturą destylacji różniczkowej poprez regulację mocy grzania to utopia. Było juz to powiedziane, być może niezbyt wprost. Termometr w kolumnie może natomiast posłużyć do określenia orientacyjnego momentu początku i końca zbierania destylatu. Jeśli chodzi o grzanie elektryczne to chyba w naszych warunkach jest to luksus, biorąc pod uwagę koszty energii elektrycznej. Myslę, że jest dużo bardziej bezpieczne niż ogrzewanie bezpośrednio na ogniu. W laboratoriach chemicznych mało kto ogrzewa na otwartym ogniu, oczywiście ze względów bezpieczeństawa. Ryzyko pożaru czy wybuchu jest znacznie mniejsze. Proszę zauważyć, że zanim odkryją się grzałki w kotle to co zostaje na spodzie juz praktycznie jest wodą i opary nie zawieraja tam juz dużego stężenia spirytusu, Żeby nastąpił zapłon musi być dostarczony tlen. W kotle raczej jest środowisko beztlenowe, zważywszy że opary wypełniają całą jego objetość. Nikt raczej nie leje czystego spirytusu i nie pędzi go. Zykle do tego co wydestylowało dolewa się wody i później się pędzi ponownie, a nawet jeśli to grzałki umieszcza się przy dnie. Ryzyko, że wygotuje się wszystko zawsze istnieje, ale przypuszczam że nie jest zbyt wielkie. Mozna zabezpieczyć sie tez wyłącznikiem czasowym i ustawić grzanie na okreslony czas. Jestem za grzaniem elektrycznym- ale te koszty . To jest moja opinia.
[05.05] 12:55 czapa
Qba- reflux zdecydowanie na górze! Skropliny zanim wróca do kotła spłtwając po wypełnieniu w tym przypadku dłużej kontaktuja się z przepływajacymi oparami, o co w sumie chodzi (nie wliczając powierzchni kontaktu, która jest jeszcze bardziej istotna). Część skroplin zanim spłynie do kotła znów odparuje (zubożeje w składnik bardziej lotny-spiryt) i przez to opary wzbogacą się o składnik bardziej lotny (spirytus) i to co idzie do chłodnicy bedzie mieć wiecej %. Proste i logiczne.
[05.05] 13:05 Qba   (alkoholick@op.pl)
Czapa - jak myślisz czy zastosowanie dwóch wylotów z kolumny, dwóch chłodnic i dwóch reflux'ów dałoby podójną pędkość sklraplania czy nie. Na pierwszy rzut oka raczej wydaje wydaje mi się że nie bo ilość pary się nie zmieni ale chce poznać wasze zdanie.


[05.05] 13:26 czapa
Qba- dałeś sam sobie odpowiedź. Nawt jakbyś założył 10 chłodnic to co bedziesz skraplał jak predkość odparowania nie zmieni się?.
[05.05] 14:18 zor
Jestem przekonany, że wszystko zależy od energii pary, a ta zależy głównie od mocy grzejnika, jakiego użyjemy (trochę od wielkości kolumny). Bodajże VSOP wspominał, że robił to na szklanej aparaturze i obserwował jak niewielkie zwiększenie przepływu wody chłodzącej w kolumnie destylacyjnej powoduje znaczne zmniejszenie temperatury par na wylocie kolumny.
To by oznaczało, że przy stosowanych w domu kuchenkach nie mamy nadmiaru mocy (a wręcz przeciwnie), która pozwoliłby na zwiększenie tempa destylacji. Pewnie ktoś by to przeliczył, ale można zastosować większy palnik i szybszy przepływ wody do tej samej kolumny i będzie wiadomo po takim teście, czy zwiększy się tempo destylacji. Czapa twoje doświadczenia z oczyszczaniem destylatu bardzo mnie interesują. Nie jestem fanem chemii, ale podczyszczanie przedgonu i pogonu (albo przedpędu i popędu jak niektórzy mówią) jest u mnie jak najbardziej wskazane. Dlatego też czekam z niecierpliwością na rezultaty twoich doswiadczeń.

[05.05] 15:00 zacier   (macin2005@o2.pl)
Witam Kolegów Fachowców!

Reflux zdecydowanie powinien być umieszczony na wysokości 1/4 lub 1/3 deflegmatora (kolumny rektyfikacyjnej).

Od dłuższego czasu uważnie przyglądam się lekturze na forum i postanowiłem podzielić się wiedzą.

Z monopolem państwowym walczę od jakichś 6 lat i ciągle doskonale zarówno sprzęt jak i produkt końcowy.
Zaczynałem jak większość od bańki na mleko i miedzianej wężownicy (brrrry). Potem przerzuciłem się na dwie bańki z dwoma laboratoryjnymi deflegmatorami i szklanej chłodnicy ( niesamowita wydajność - 1l na 12/15 min), a od niedawna gonie na aparacie z nierdzewki. Osiągam 92% z pierwszego tłoczenia ale wlcze ze smakiem. Cudowałem na setki sposobów z zacierem, ale wygon zawsze jechał mniej lub bardziej rasowym bimberkiem. Od miesiąca używam filtra z węglem aktywnym, ale jeszcze mu czegoś brak.
Jak poprawić smak i zapach bimbru?
- pędzę z zacieru (3l H2o/1kg cukru /10 dkg drożdży), zacier kwitnie 4 tygodnie, potem klaruje klarowinem przez 3 dni i do gara.
Mimo wysokich procentów i filtra ciągle zajeżdż bimbrem. Jak pozbawić lub zmniejszyć ten zapaszek w produkcie końcowym?

[05.05] 15:24 zor
Gdybyś przeczytał poprzednie wywody to byś się dowiedział, że jedną z głównych przyczyn zapaszku jest nadmiar drożdży, a takowy u ciebie na pewno jest. Przypomnij sobie o właszciwym zakwaszaniu zacieru co pozwoli na ich zmniejszenie. No i przepis bym zmodyfikował. Daj na początek mniej cukru, bedzie się drożdżom lepiej żyło. Powiedz coś o swoim sprzęcie.
[05.05] 16:42 czapa
Witam! zor oczywiście, że nie omieszkam się podzielić wynikami doświadczeń z uczestnikami forum. Narazie jestem bardziej teoretykiem niż praktykiem. Trochę wiem o tym i o tamtym, ale przekonamy się co wyjdzie mi w praktyce. Moj kumpel powiedział mi o tym sposobie usuwania fuzli chemicznie. Podobno efekty są zaskakujące. Pożyjemy, zobaczymy. Muszę zaopatrzyć się w sodę no i wyprodukować conieco. Może to potrwać, ale nie od razu Kraków zbudowano.
Myszkowałem conieco w necie i znalazłem przepis Pana Zdzisława Dyrmy (mam nadzieje, że się nie obrazi jak go zacytuję):
"Weżmiesz wszystek cukier i rozpuścisz go w letniej przegotowanej wodzie,tak zrobion zaczyn wlejesz w wielki szklany balon.Potem weż gruby frotowy ręcznik i dość mocno go zwilż.Na niego wysyp trzy garście jęczmienia i czekaj aż dosyć zakiełkuje.Potem jak w jęczmieniu jest już odpowiednio słodu, weżm i go zmiel w mikserze.To będzie zamiast drożdży.Wsyp to do balonu z rozpuszczonym cukrem.Bez drożdży będzie dłużej fermentował, ale za to spirytus będzie pierwsza klasa. Można takie paliwo lać do Concorda i śmiało latać. Czas fermentacji około 4 tygodni.
Na zdrowie!!!" - kolejność i formę trochę można zweryfikować , ewentualnie zakwasić do optymalnego pH, wszystek cukier? to chyba standradowo-1kg na 4l wody, najlepiej dodawać w 2-3 etapach jak wspomniał ZOR, i ''lecieć''.

[05.05] 17:01 zor
Sporo w tym co powiedziałeś jest anachronizmów i danych Dziadkowych. Kiedyś rzeczywiście robiono to intuicyjnie, lecz po to połączyliśmy siły, żeby być skutecznym i wydajnym. Oczywiście nie kosztem zdrowia lub nadmiernej chemii. Bardzo podoba mi się otwartość tego forum. W sumie pierwsze ciekawe dane (dla mnie przynajmniej) sprzedał na tym forum VSOP i za to dzięki. Wszyscy się trochę mądrzą i oto chodzi, bo każdy chciałby się pochwalić swoimi dokonaniami, ale każdy ma też niedosyt co do jakości. Chyba, że ktoś już robi ABSOLUTA to przepraszam.. Jeżeli sprawia to wszystkim frajdę to jedźmy z tym koksem. Do twojego przepisu mam małe uwagi. Ja bym robił na drożdżach np. winnych, dodałbym pożywki i rozpuszczał 2kg cukru w 9-10 L roztworu. Potem co 5 dni dodaję np. 3kg cukru rozpuszczone w 5 L roztworu (taki lukier). Chodzi o to, że drożdże nie lubią zbyt dużego stężenia cukru. Spróbuj.
[05.05] 19:23 v.s.o.p.
ooo wkońcu zaczynam się sam uczyć, następny nastaw zrobie zgodnie z przepisami ZOR, potem wracam do tego cholernego zboża wg przepisów Qby. a odnośnie refluxu w połowie czy na górze kolumny to faktycznie teoria mówi że na górze(im wyzej tym lepiej) tak jak mówi czapa, a na pewno nie w 1/4. Zwracam wasza uwage ze dobre wyniki na mojej aparaturce zawdzieczam kilkukrotnemu refluxowi czyli cyklowi mocniej mocniej mocniej i z powrotem do kolumny, destylat krązy coraz mocniejszy kolumna-chłodnica aż do wyczerpania alkoholu i podnosi moc.
ktoś napisał że gotowanie spirolu jest bez sensu bo tracimy pogony i te wartości dolne 50,45,40%, nowięc od razu mówię ze nic nie tracimy bo aparatury reflux obojętnego typu wygotowuja wszytko do cna, aż do momentu w którym nic juz nie leci.
łatwo to sprawdzić pod koniec gotowania jak się zamknie niebieski zawór reflux'a i zamieni aparature w tradycyjną z chłodnicy wylatuje swiństwo 5-10%.
[05.05] 21:51 zor
Powiem tak. Na 100 L nastawu przechodziło w 4 tygodnie 26 kg cukru przy pomocy dwóch paczuszek drożdży winnych. Od jutra zaczynam dalsze eksperymenty polegające na dalszym zmniejszeniu ilości drożdży i przyspieszeniu tempa fermentacji. Wydajność Panowie WYDAJNOŚĆ.
[06.05] 18:12 v.s.o.p.
Gratuluję ZOR, czy to oznacza ze na winnych drożdżach nie bedzie wogle smierdzieć? nie chce mi się trochę w to wierzyć bo szwedzkie drożdże sa robione specjalnie do bimbru a itak wszystko smierdzi mniej bo mniej ale smierdzi i bez filtra trudno to pić na czysto
[06.05] 19:22 zor
Aż tak pięknie to nie jest. W mądrych książkach piszą, że przy nadmiarze drożdży zawartość aldehydów wzrasta nawet trzykrotnie, a to te małpy decydują o swoistym zapaszku. Czyli jak najmniej drożdży, klarować zacier, czyścić przedgon i pogon (być może nadmanganianem) a resztę węglem. Zrobiłem coś w tym stylu. Rezultat jest zdecydowanie lepszy. Ale bez jakiegoś chemika mam obawy, dlatego czyściłem niewielką ilością nadmanganianu. Jeszcze trochę się zejdzie z tą doskonałością, ale gdyby miała ona przyjść z nadmierną chemią to ja nie wchodzę.
[06.05] 23:51 v.s.o.p.
W mojej aparaturze nie ma pogonów więc nie musze uzywać chemii a środkowe gonienie czyszczę węglem. Przedgony i tak wlewam wiec się tym nie zajmuję.
« poprzednie wypowiedzi | następne wypowiedzi » 

» Odpowiedz na ten temat



© 1999-2006 o2.pl Sp. z o.o. (dawniej MediaOne Sp. z o.o.) Wszelkie prawa zastrzeżone.
O firmie - Reklama w o2.pl i Tlen.pl - Pomoc